8 marca 2014

sobota.

zapowiadał się niesamowity dzień. zero smutków, zero łez spowodowanych przez ciągłe kłótnie z rodzicami, zero kolejnych kresek na nadgarstkach i kolejnych ran w sercu..
ale kto by pomyślał, że 'scenariusz' tego dnia był inny.?
czekała z niecierpliwością na te kilka godzin spędzonych u boku ukochanego. miała nadzieję, że chociaż dzisiaj poczuje się wyjątkowo.
i tak też było, może nie spędziła z nim mega dużo czasu, ale kilka godzin jej wystarczyło.. zdążyła poczuć na nowo smak jego ust, jego dotyk i jego ciepło kiedy ją przytulał..
gdy musiała już wracać do domu, ogarnął ją smutek. nie było to u niej nic dziwnego.
niedawno straciła najlepszą przyjaciółkę i babcię. wizyta u psychologa szkolnego bardzo jej namieszała w głowie. kilka kryzysów w jej związku.. pozornie wszystko wyglądało dobrze. śmiała się, była taka jak zawsze.
pocałował i przytulił ją już ten ostatni raz.. oboje mieli nadzieję, że nic się już nie stanie tego dnia.. wróciła do domu. brat zajęty oglądaniem bajek, tata pijany rozmawiał z jej dziadkiem.. usiadła na fotelu niedaleko ojca.  najbliższe 20 minut spędziła na wysłuchiwaniu pretensji jej dziadka do niej. jak zwykle mówił, że ma 'nasrane' w głowie, że skończy jako sprzątaczka ulic, że wcale się nie uczy i ma złe oceny w szkole, że jej wiek nie jest wystarczający, żeby miała chłopaka.. i ogólnie uważał ją za śmiecia.. ojciec z kolei twierdził, że nigdy nie uniósł na nią ręki. uważał ją za dobrą córkę, lecz chciałby do niej jakoś dotrzeć, żeby coś zrozumiała.
prawda była taka, że nieraz ją bił. bardzo przez to cierpiała..
przy dalszej dyskusji puściły jej nerwy, wygarnęła dziadkowi, że ma już dosyć, i żeby zajął się swoim życiem a nie jej.. wychodząc z pokoju krzyknęła, że traktują ją jak śmiecia..
wróciła do swojego pokoju.. po jakimś czasie przyszedł do niej dziadek mówiąc, że nie chce dla niej źle.. cała zapłakana w nerwach pokazała mu jej ręce pełne blizn i niedawno zrobionych ran.. powiedziała mu patrząc prosto w oczy, że to wszystko przez nich.. widziała w jego oczach strach i rozpacz.. bez słowa wyszedł z jej pokoju, a ona rozpłakała się już totalnie.. szukała pocieszenia w wspomnieniach i zdjęciach jej przyjaciółki.. to jednak pogorszyło jej stan..
chciała znowu zamknąć się w łazience i poczuć ból przy rozcinaniu skóry ostrzem żyletki..
on.. błagał ją, żeby nic sobie nie zrobiła.. mówił, że raniąc siebie, rani i jego.. minęło dużo czasu zanim stwierdziła, że to i tak w niczym nie pomoże.. odpuściła..
obiecała, że będzie silna.